Bezpieczeństwo Żywności

Kolejna afera

Chore bydło, nielegalny ubój i produkty niebezpieczne.

Wczoraj czyli 26 stycznia 2019r w telewizji (stacja TVN 24) obejrzałem interesujący reportaż dotyczący uboju chorego bydła i wprowadzania mięsa tych zwierząt do obrotu. Nie było to dla mnie specjalnym zaskoczeniem, ponieważ kilka lat temu taka sytuacja miała już miejsce, a fama głosi, że ten proceder trwa.

Niedługo po emisji kilku moich znajomych zaczęło mi zdawać pytania jak wygląda nadzór i co sądzę o wypowiedziach wojewódzkiego lekarza weterynarii.

Podnosili zasadniczą kwestię, że nie interesuje konsumenta jak jest zorganizowany nadzór, tylko jego skuteczność.

Ponieważ organy kontrolne odpowiadają za szeroko pojęte bezpieczeństwo w tym ochronę zdrowia ludzi, zwierząt oraz bezpieczeństwo środowiska.

Słuchając wyjaśnień wojewódzkiego lekarza starałem się zrozumieć jego stanowisko, które miało na celu ochronę dobrego imienia weterynarii, ale odbiór tzw. społeczny nie jest tak jednoznaczny.

Konsumentów interesuje dlaczego dopuszczono do uboju chorych zwierząt naruszając nie tylko prawo o dobrostanie, ale również podstawowe przepisy decydujące o bezpieczeństwie żywności.

Powstały pytania wyartykułowane również w reportażu i w studio jak do tego mogło dojść przy stałym nadzorze weterynaryjnym, w zatwierdzonych zakładach, nawet w sytuacji kiedy uboje odbywały się nocą.

Trudno mi polemizować z  tymi wątpliwościami ponieważ ktoś kto jest w zakładzie codziennie, zna go bardzo dobrze i ma doświadczenie zawodowe często wieloletnie, nie powinien tego nie zauważyć.

Nie chodzi tylko o to, że będą ślady uboju nielegalnego, że w chłodni znajdzie tusze ubitych a nie zbadanych przez niego zwierząt. Przecież po uboju pozostają dziesiątki kilogramów tzw. odpadów czyli treść pokarmowa, głowy, jelita itd.itp.

Po takim nielegalnym uboju kontenery na odpady powinny  być pełne.

Jak jest kontrolowane postępowanie z produktami ubocznymi, gdzie one trafiają, co się stało z kolczykami.

Pytanie do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa – jak ubite w rzeźniach sztuki zostały zakwalifikowane ( ubój, padłe?)

W dyskusji w studio podniesiono problem kadr weterynaryjnych a szczególnie ich braku. Moim zdaniem nie chodzi wyłącznie o braki kadrowe, ale o ich wynagradzanie.

W Inspekcji jest coraz mniej lekarzy a dlaczego bo płace są takie, że lepiej działać na własną rękę niż być urzędnikiem.

Lekarzy zastępują fachowcy nieprzygotowani zawodowo do pełnienia zadań inspekcji, ale nawet ci lekarze, którzy są zatrudnieni  w Inspekcji w wielu przypadkach nie są gotowi do pełnienia określonych zadań ponieważ brak im doświadczenia praktycznego czy to w zakresie weterynarii klinicznej, zwalczania chorób zakaźnych czy szeroko pojętej higieny zwierząt rzeźnych i mięsa.

ezisiaj motywacją są pieniądze i nie zastąpią tego demagogiczne hasła o ambicji zawodowej, rozwoju i pracy na rzecz społeczeństwa.

Wracając do wyjaśnień urzędnika szczebla wojewódzkiego, ograniczę się wyłącznie do aspektów merytorycznych – niestety były nieadkwatne do przedstawionej sytuacji.

Nie wdając się w szczegóły należy jednoznacznie stwierdzić, że  do uboju mogą trafić wyłącznie podkreślam, wyłącznie zwierzęta zdrowe.

Zgodnie  z prawem o uśmiercaniu zwierząt:

„ubój” oznacza uśmiercenie zwierząt przeznaczonych do spożycia przez ludzi”

Wynika z tego, że zwierzęta przedstawione w reportażu czyli z zalegające, z porażeniami, niedowładami, kulawe nie powinny trafić do uboju.

W trakcie wyjaśnień padło sformułowanie o ,, uboju z konieczności”, raczej powinno się to sformułować jako :

„uśmiercanie z konieczności” oznacza uśmiercanie zwierząt rannych lub chorych, jeżeli choroba lub zranienie wiążą się z silnym bólem lub cierpieniem, które są niemożliwe do złagodzenia w żaden inny wykonalny sposób;

W nagłych sytuacjach szczególnie takich, które mogą decydować o uratowaniu wartości rzeźnej możemy mówić o tzw. uboju z konieczności.

Takiej sytuacji jednak w reportażu nie zauważyłem.

Kolejny wątek to co z produktami, wynikało z dyskusji , że produkty pochodzące od tych zwierząt to produkty niebezpieczne.

Trafiły na rynek krajowy i podobno również poza Polskę. Czy w związku z tym zastosowano procedury dotyczące postępowania z produktami niebezpiecznymi m.in. wycofywanie z rynku itd.?

Sprawdziłem informację w RASFF i nie znalazłem żadnych danych potwierdzających jakiekolwiek działania właściwych władz.

Konsumenci mają prawo wiedzieć jakie produkty stanowią lub mogą stanowić zagrożenie, a zadaniem organów kontrolnych jest przekazywanie tych informacji.

Kolejne pytanie merytoryczne:

co z badaniami na BSE – zwierzęta były leżące, niektóre wychudzone ?

Jeżeli były w wieku pow. 48 miesięcy to podlegały badaniom na BSE.

Co z materiałem szczególnego ryzyka?

Z reportażu dowiedziałem się, że trzeba było zasięgać opinii ekspertów z sąsiednich powiatów, a nawet województwa, żeby ocenić sytuację w zakresie zdrowia przedstawionych w reportażu zwierząt i postępowania z nimi.

Moi znajomi niezwiązani z weterynarią ocenili to jako kuriozum, laik mógł ocenić stan zdrowia tych zwierząt.

Na marginesie uśmiercania farmakologicznego najwyższy czas, żeby przestać wykorzystywać Morbital a zaopatrzyć się w środek przeznaczony dla dużych zwierząt gospodarskich T61.

Niestety weterynaria została wmanewrowana w kolejną aferę, a osoby odpowiedzialne za wyjaśnienie sprawy i uspokojenie nastrojów nie rozwiały wątpliwości, a raczej wzmogły.