Konferencje

Aktualne problemy w działalności służb weterynaryjnych w Polsce.

W dniach 12-13.09.2014r odbyła się we Wrocławiu  Konferencja: ,,Aktualne problemy w działalności służby weterynaryjnej w Polsce”.Parę słów na temat idei konferencji. Wiosną tego roku byłem u kolegi Dr Klausa Wieganda pod Lipskiem, w trakcie dyskusji Klaus zapytał czy nie można zrobić konferencji z udziałem kolegów z Niemiec, która miałaby charakter cykliczny raz we Wrocławiu, następnym razem np. w Lipsku.

Pomysł ciekawy, skontaktowałem się z Dr hab. Andrzejem Rudym i wspólnie już w trójkę ustaliliśmy tematy, wykładowców, termin i  ,,ogary poszły w las”.Trzeba zaznaczyć, że spotkaliśmy się tylko 2 razy, reszta była załatwiana wyłącznie telefonicznie.Dr Klaus Wiegand zaproponował wykładowców wpisujących się w aktualną problematykę polskiej weterynarii. Mało tego jeden z wykładowców Dr Oliver Keuling sam zaproponował eksperta polskiego, z którym współpracuje  w ranach i bardzo ceni jego wiedzę czyli Dr Tomasza Podgórskiego.Tematyka konferencji głównie dotyczyła aktualnego problemu jakim jest pomór afrykański świń, ale w szerszym ujęciu, uwzględniając zagadnienia epizootyczne, behawioryzm dzików, sposoby zwalczanie choroby (czyli możliwości teoretyczne, techniczne i realne), a także finasowanie działań m.in. na przykładzie Kasy Chorób Zakaźnych Zwierząt funkcjonujących w  każdym niemieckim landzie.Uwzględniając tematykę w konferencji można wyróżnić  kilka obszarów:

  1. Pomór afrykański świń
  2. Nadzór farmaceutyczny w weterynarii
  3. Zawód lekarza weterynarii
  4. Jednolita Inspekcja nadzoru nad żywnością
  5. Nowe prawo w zakresie badania mięsa.

W części dotyczącej  pomoru afrykańskiego brali udział w charakterze prelegentów i ekspertów:Prof. Zygmunt Pejsak, Dr Oliver Keuling, Dr Tomasz Podgórski, Dr hab. Andrzej. Rudy, Dr Falk Salchert, Dr Jan  Piskoń.Prof. Z. Pejsak przedstawił od strony naukowej pomór afrykański i omówił sytuację  w krajach dotkniętych tą chorobą.Nie będę omawiał szczegółów dotyczących wykładów, wystąpień i  symulacji wybuchu pomoru i jego zwalczania ( odsyłam do materiałów konferencji), chciałbym tylko podsumować, że opinie Dr O. Keulinga, i Dr T.Podgórskiego obalaja powszechnie panujący mit o ograniczonej możliwości przemieszczania się dzików i ewentualnych naturalnych czy sztucznych barierach. Dziki mogą się przemieszczać od kilku do kilkudziesięciu kilometrów, a w skrajnych przypadkach ponad 100km. Nie są dla nich straszne bariery autostradowe czy przeszkody naturalne, przepłyną szerokie nawet na 700m rzeki.Jaki z tego wniosek, prosty – nie łudźmy się, że lokalne występowanie pomoru nas uratuje, tak może być na Sardynii ponieważ jest wyspą, ale nie w Polsce.

Dr hab. A. Rudy zaproponował symulację likwidacji ASF na ograniczonym obszarze i  jak na teoretyczną symulację przystało pytań było równie dużo co braku na nie odpowiedzi.Wątpliwości dotyczyły m.in. braku odpowiedniej liczby lekarzy weterynarii i ich wynagrodzenia. Wątpliwości dotyczyły również reakcji hodowców, brano także pod uwagę głosy polityków tzw. przyjaciół zwierząt i kilka innych aspektów.Autor w imieniu Firmy Farmutil działającej na terenie objętym aplikacją, przedstawił możliwości techniczne i technologiczne firmy gwarantujące likwidacje zagrożenia, ale określenie kosztów operacji przed jej wykonaniem nie było możliwe .
Pan Dr J. Piskoń myśliwy, lekarz weterynarii a co najważniejsze pasjonat, przedstawił spojrzenie myśliwego na  możliwość likwidacji ASF poprzez odstrzał dzików.Z właściwą sobie werwą wyjaśnił, że odstrzał dzików w ilości zaproponowanej w symulacji, co byłoby niezbędne do uzyskania efektu, jest niemożliwe i to z wielu względów:  prawnych, etycznych i fizycznych.
Intersujące było przedstawienie przez Dr F. Salcherta sposobu finasowania działań weterynaryjnych na przykładzie Kasy Chorób Zakaźnych w Sachsen AnchaltIdea współfinansowania przy udziale hodowców( składki), nie tylko zwalczania, ale także prowadzenia badań diagnostycznych wywołała zainteresowanie słuchaczy. Trzeba tylko dodać, że już w 1997r Pan Dr Franz Josef Pauels na organizowanej przez autora konferencji w Legnicy o tym mówił i wielokrotnie ten temat podnosiłem, ale niestety jesteśmy bardzo bogatym krajem i politycy wolą pokrywać wszystkie koszty z pieniędzy podatników ( w restauracji także), bez narażania się określonej grupie wyborców.Nadzór nad obrotem lekami weterynaryjnymi w Niemczech przedstawił Pan Dr Henry Ottilie. Wspomniał o nowym prawie farmaceutycznym obowiązującym od niedawna w Niemczech. Za stosowanie leków i konsekwencje (pozostałości) odpowiada w równej mierze lekarz i hodowca, a zasady prowadzenia rozchodu leków, informowanie o tym, a także  kontrola w tym zakresie jest bardzo dokładna i rygorystyczna.
Analiza ankiet przedstawiona przez Dr hab. A Rudego dotycząca idei i wyobrażeń absolwentów  była bardzo interesująca, szczególnie w zakresie finansowym, które to wprawiły w zdumienie większość słuchaczy. Mnie natomiast zaintrygował fakt, że prawie 70% absolwentów ocenia słabo poziom kształcenia. Ta informacja powinna dać powód do zastanowienia nauczającym we Wrocławiu. Tak się jednak złożyło, że akurat w tej części Konferencji zabrakło już Rektora i Dziekana. Dobrze , że był Pan prof. J. Kita, który starał się wytłumaczyć rozgoryczenie absolwentów.Temat jednolitej Inspekcji jej wady i zalety przedstawił  Dr praw M. Rudy i można krótko podsumować, że nie będzie to remedium na wszystkie bolączki, bez względu jaka będzie organizacja i podporządkowanie nowej Inspekcji, afery były są i będą ponieważ pieniądz rządzi światem.Pan Dr T. Grupiński przedstawił projekt ustawy o jednolitej Inspekcji nadzoru nad żywnością podległą Premierowi i przejmującą zadania kilku innych.
Nie wdając się w polemikę można stwierdzić, że z wielu względów w tym również ekonomicznych jedna Inspekcja jest uzasadniona, ale trzeba również dodać, że nie znajdziemy takiego uzasadnienia w prawie UE szczególnie jak będziemy chcieli udowodnić, że ma być pod premierem czy ministrem innym niż rolnictwa. Jak się będzie nazywała, komu będzie podlegać,  nikogo nie interesuje.Ma być sprawna i gwarantować bezpieczeństwo konsumentom.Należy dodać, że słuchacze byli bardzo aktywni, a dyskusja miejscami była bardzo emocjonalna nawet z akcentami militarnymi np. z minami na dziki !! Intrygujący jest fakt, że praktycznie w dyskusji brakło głosów z województwa dolnośląskiego. Czyżby nie mieli nic do powiedzenia (w co wątpię znając kolegów), cóż więc było powodem afonii, chyba nie wewnętrzna cenzura?