Przepisy

ASF i płot na granicy.

,,Rząd planuje wybudować płot na granicy wschodniej” takie informacje znalazłem w internecie. Pomyślałem sobie, że przeniosłem się czasie do pierwszego kwietnia, ale nie, jest 08.03.2018 r. Nie wiem czy mam się śmiać czy też martwić o kondycję merytoryczno-psychiczną pomysłodawców.

Afrykański pomór świń jest w Warszawie (Wilanów, Żoliborz) a nawet już za nią czyli przekroczył magiczną granicę Wisły, po której już tylko może pójść dalej.
I to jest bardzo prawdopodobne.
Po co więc płot na wschodniej granicy podobno za 235 milionów zł?

,,Ponad 235 milionów złotych wyniosą koszty budowy i utrzymania zapory przed dzikami wzdłuż wschodniej granicy Polski – podaje Ministerstwo Rolnictwo i Rozwoju Wsi. Inwestycja ma być gotowa do końca 2020 roku. (tvn24bis.pl/z-kraju,74/budowa-plotu-przed-dzikami-bedzie-kosztowala-161-4-mln-zl-mrirw,820625.html).

Ponieważ pracuję w weterynarii od 40 lat i wydaje mi się, że posiadam odpowiednią wiedzę i doświadczenie, żeby zadać parę pytań ekspertom od teorii płotu więc je zadaję, po części na nie odpowiadając.

  1. Komu i czemu ma służyć płot na wschodniej granicy kiedy ASF jest już kilkaset kilometrów za nią.

Mogę odpowiedzieć, że nikomu, ponieważ to obecnie Polska stanowi większe zagrożenie dla sąsiadów niż oni dla nas (patrz obawy Niemiec).
Chciałbym zwrócić uwagę władzom weterynaryjnym, że należy analizować doniesienia na stronie OIE ponieważ Białoruś nie ma ASF, a jeżeli Warszawa ma inne zdanie to należy to zgłosić Komisji i OIE.
Przypomnę, że ASF w obłasti kaliningradzkiej pojawił się po wystąpieniu ASF w woj. warmińsko-mazurskim. O Litwie nie będziemy mówili ponieważ to tam było i jest najwięcej przypadków.
Obecnie mamy zarejestrowanych ponad 1500 przypadków ASF u dzików i jest to moim zdaniem zdecydowanie mniej niż w rzeczywistości. Dotyczy dzików odstrzelonych i padłych, które odnaleziono i zbadano, a co z tymi nie odnalezionymi lub nie odstrzelonymi i nie zbadanymi?

  1. Dlaczego nie działano radykalnie wtedy kiedy pojawiły się pierwsze przypadki i ogniska ?

Nie dlatego, że weterynaria była nieskuteczna co sugeruje NIK (kozła ofiarnego trzeba szukać i znaleźć jak najdalej od polityków). Jestem przekonany, że władze weterynaryjne wszystkich szczebli wiedziały, że chorobę zaraźliwą zwalcza się bez skrupułów czyli wybija się totalnie, ale wtedy narażamy się na ,,gniew ludu” a to jest niepolityczne. Mamy więc efekty, które próbuje się zakryć płotem.

  1. Dlaczego chce się wydać miliony złotych na zbędny płot (chyba, że robimy prezent Ukrainie, Białorusi, Słowacji i Czechom) zamiast podnieść pensje tym, którzy pomór zwalczają?

Ze względu na staż pracy (może już zbyt przydługi) mogę powiedzieć, że takiego chaosu jaki jest teraz, nie było. Z czego to wynika, oczywiście z braku kompetentnych ludzi.
Kiedyś żeby awansować trzeba było się wykazać wiedzą, doświadczeniem, krótko mówiąc trzeba było coś w zawodzie znaczyć. Obecnie nie można mówić o awansach ponieważ mamy problem ze znalezieniem ludzi do pracy i to na każdym poziomie. Bierze się każdego kto chce pracować w Inspekcji Weterynaryjnej.
Dawniej na szczeblu wojewódzkim czy centralnym byli rzeczywiście fachowcy, z którymi prowadzono dyskusje i konsultacje. Obecnie można o tym zapomnieć, jeżeli są to pojedyncze ,,egzemplarze” i to bardziej na poziomie wojewódzkim niż centralnym.
Nie będzie inaczej (nie wiem czy może być jeszcze gorzej) jeżeli nie podniesie się płac.
Zamiast budować płot dajcie pieniądze fachowcom, lekarzom weterynarii.
Powtarzam fachowcom, a nie zatrudnianym z przypadku lub z konieczności.
Niestety może się okazać, że z tymi lekarzami i ich doświadczeniem może być problem, studia dają wiedzę teoretyczną, reszty nabywa się w pracy. W prywatnej praktyce czy w Inspekcji Weterynaryjnej trzeba mieć się od kogo uczyć. W Inspekcji ludzi z wiedzą i doświadczeniem jest coraz mniej.

Niedawno mój kolega profesor zadał mi pytanie co sądzę o idei budowy płotu – odpowiedziałem krótko, wydaje mi się, że ktoś z płotu spadł i to na głowę.