Choroby Zakaźne

ASF i Sanepid

Obserwując wypowiedzi polityków i czytając wpisy w internecie można odnieść wrażenie, że większość obywateli naszego kraju nie tylko, że nie zna prawdziwej jego historii, ale nie jest również na bieżąco z codziennymi, przyziemnymi sprawami.

Weterynaria kojarzona jest jednoznacznie z leczeniem zwierząt, głównie psów i kotów. To jest tylko część prawdy, ponieważ bezpieczeństwem zdrowia ludzi w aspekcie żywienia, obrony przed chorobami odzwierzęcymi, a także ochroną gospodarki kraju w tym również zagrożeniami bioterrorystycznymi zajmuje się weterynaria.
Medycyna zajmie się pacjentem już po zakażeni lub zatruciu.

Lekarze weterynarii pracownicy Inspekcji i tzw. wyznaczeni lekarze weterynarii a także cała baza diagnostyczna zabezpieczają produkcję żywności zwierzęcego pochodzenia od przysłowiowego ,,pola do stołu”.

Nadzór zaczyna się od pasz, którymi karmione są zwierzęta wykorzystywane do produkcji żywności, lekarze wolnej praktyki dbają o zdrowie tych zwierząt i gwarantują, że tylko zdrowe zwierzę trafia do uboju, produkty pochodzenia zwierzęcego czyli mięso, mleko, jaja i inne są pod kontrolą urzędową w zakresie pozostałości chemicznych, biologicznych i fizycznych. Wniosek jest prosty cały łańcuch produkcji żywności znajduje się w gestii weterynarii.
Jednak przeciętny obywatel nie wie kto czuwa nad jego bezpieczeństwem, nawet prominentni politycy mylą leczenie psów i kotów ze strategicznym działaniem weterynarii w zakresie ochrony zdrowia publicznego i gospodarki Polski.

Ostatnio afrykański pomór świń stał się tematem medialnym. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że ASF  zadomowił się u nas na wiele lat i żadne zaklinanie, teorie płotowe czy polowania wzdłuż autostrad niczego nie zmienią.
Bioasekuracja nawet najbardziej wysublimowana, obwarowana przepisami nie zmieni mentalności drobnych posiadaczy świń czy innych zwierząt gospodarskich. ,,Byt kształtuje świadomość”, dlatego duże fermy są zabezpieczone ponieważ ich właściciele wiedzą, że to są ich majątki i żadne odszkodowania nie zrekompensują strat. Drobny hodowca ma świadomość, że mu Państwo zapłaci, więc co mu tam przepisy, przecież nikt nie jest w stanie tego wyegzekwować, kiedy nawet ksiądz (tak słyszałem) grzmi, że niewyobrażalne jest żeby rolnik nie mógł mieć świni. Wpisuje się to w wypowiedź jakiegoś działacza, który twierdził   ,,biliśmy za Hitlera, za Stalina to i teraz będziemy to robili”.

Oczywiście nikt nie zabroni utrzymywać nawet jednej świni, ale zgodnie z przepisami, a z tym będzie problem.
Ostatnio usłyszałem, że weterynaria w ramach działań prewencyjnych  ma współpracować z Państwową Inspekcją Sanitarną zwana dalej Sanepidem w kontrolach targowisk.

Mam pytanie czy Inspektorzy Sanepidu pomagają weterynarii w ich kontrolach?
Oczywiście nie i całe szczęście.
Jeżeli Sanepid ma kontrolować targowiska to widocznie ma do tego podstawę prawną, ma na środki i  kompetentny personel.
Niech każdy zajmuje się tym do czego jest powołany.
Sanepid pełni nadzór nad zbiorowym żywieniem więc zadam pytanie.

Jak wygląda nadzór Państwowej Inspekcji Sanitarnej nad tzw. odpadami kuchennymi z restauracji, stołówek, szpitali (w tym zakaźnych), przedszkoli, szkół itd., itp.
Dysponuję materiałem sprzed kilku lat, informacjami uzyskanymi na ten temat od właściwych miejscowo wojewódzkich inspektorów sanitarnych.
Nie będę ich publikował ponieważ może dzisiaj sytuacja ulegała jakiejś zmianie, ale jakiej nie mam pojęcia.

Ktoś powie, że czepiam się Sanepidu, nie, tylko chciałbym uświadomić politykom i legislatorom, że głównym wektorem ASF jest nie dzik a człowiek za pośrednictwem m.in. odpadów kuchennych.
Odpady kuchenne są prawdopodobnie odpowiedzialne za wystąpienie pierwszych ognisk ASF w Gruzji w Poti (miasto portowe).
Jeżeli nie będzie respektowany zakaz wykorzystywania odpadów pokonsumpcyjnych w żywieniu świń oraz kontrola nad postępowaniem z nimi to zwalczanie ASF może być problematyczne.

Sanepid powinien się przyjrzeć nadzorowanym podmiotom i sprawdzić czy odpady kuchenne idą do kanału, do Franka czy do utylizacji.
Do takiej kontroli nie trzeba kończyć Oxfordu.
Posumowanie: każdy robi to co do niego należy i za co bierze kasę.