Konferencje

Konferencja we Wrocławiu- 10.10.2016 – Przemyślenia…

W dniu 10.10.2016 roku odbyła się we Wrocławiu konferencja zorganizowana z inicjatywy Pana dr hab. A. Rudego,  a jej inspiracją była planowana zmiana nadzoru nad produkcją i dystrybucją żywności.

Dla mnie  najważniejszą informacją wyniesioną z konferencji była wiadomość, że planowana  ustawa o Państwowej Inspekcji Bezpieczeństwa Żywności pozyska dodatkowy weterynaryjny człon w nazwie, tym samym nowa inspekcja będzie się nazywać Państwowa Inspekcja Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii.

Nowy projekt ma uwzględniać kwalifikacje inspektorów w zakresie weterynarii na szczeblach centralnym, wojewódzkim i powiatowym oraz określony staż pracy. To oznacza, że powiatowym inspektoratem nie będzie  katecheta , politolog czy historyk i to bezpośrednio po studiach. Miejmy nadzieję, że tak będzie chociaż  poza słowną deklaracją Pani Minister dr. E. Lech nie ma żadnych innych danych. Jak na razie nie znalazłem wersji pisanej nowego projektu.

Konferencja jak rozumiem miała na celu wykazanie dominującej i niezbędnej roli weterynarii w nowej Inspekcji. Nie będę streszczał wykładów mogę tylko powiedzieć, że najwięcej konkretnych uzasadnień dotyczących roli weterynarii w przeszłości, obecnie i ewentualnie w przyszłości odnalazłem w referatach wygłoszonych przez prawników. Natomiast strona weterynaryjna reprezentowana przez 2 przedstawicieli ( nie licząc dyskutantów) wprowadziła mnie w zakłopotanie. Poza demagogią i hasłami, że weterynaria to dobrodziejstwo dla Świata (czy coś podobnego) i że polska weterynaria jest najlepsza na świecie niczego konkretnego uzasadniającego rolę weterynarii wynikającą z obowiązującego w UE prawa nie było. A jest o czym mówić ponieważ szereg przepisów UE, o których wspomniałem  ex katedra jednoznacznie wskazuje na wiodącą rolę weterynarii. Również nowe prawo o zdrowiu zwierząt wymienia centralną właściwą władzę jako weterynaryjną. Argumentów za, można również doszukiwać w nowym prawie o prowadzeniu kontroli.

Eksponowanie roli zawodu nie może polegać na rzucanych hasłach ,,najlepsi, najmądrzejsi najwięksi” ponieważ szybko można się nadziać na kontrę, że są więksi,  a często i mądrzejsi. Zamiast wykorzystywać prawo UE, szafowano hasłem OIE i przywoływaniem regulacji tej wybranej organizacji.

W taki sposób można było mówić jak byliśmy krajem trzecim a nie członkiem UE.

OIE zrzesza ponad 180 krajów całego świata i nie reguluje organizacji weterynarii w tych krajach, ponadto nie tworzy przepisów obligujących kraje zrzeszone w OIE  do ich rygorystycznego stosowania jak jest w UE. Wystarczy przywołać przykład wymiany towarowej z innymi członkami OIE. Kraje spoza UE muszą spełniać określone wymagania wynikające z prawa UE, a nie kodeksu OIE i dodatkowo ich zakłady muszą być umieszczone na liście Komisji.

Mamy wiele organizacji a wśród nich tą przywoływaną: Światowa Organizacja Zdrowia, Komisja Kodeksu Żywnościowego, Światowa Organizacja Zdrowia Zwierząt,Europejska i Śródziemnomorska Organizacja Ochrony Roślin, Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, Europejska Komisja Gospodarcza ONZ.

Jak widzimy równie dobrze inne Inspekcje np. Ochrona Roslin może wyeksponować swoją rolę i miałaby rację ponieważ nowe prawo o prowadzeniu kontroli jednoznacznie podkreśla jej wagę.

Podsumowując odniosłem wrażenie, że prężenie muskułów i pompowanie nie będzie miało żadnego wpływu na dalsze procedowanie ustawy. Jeżeli nie skupimy się na akcentowaniu roli weterynarii w oparciu o obowiązujące i przyszłe prawo to weterynaria może odlecieć jak napompowany balon. Balon napompowany samouwielbieniem przywołały w rozmowie kuluarowej z autorem, osoby spoza weterynarii obecne na sali. Niestety miały w tym sporo racji.

(dodatkowe materiały) https://www.agrofakt.pl/inspekcja-zywnosci-i-weterynarii-zamiast-pibz/