Przepisy

Niepodpisane wytyczne ważne czy nieważne?

Śledząc oficjalną stronę Głównego Inspektoratu Weterynarii można zdobyć wiele cennych informacji  np. że wytyczne wchodzą w życie  z dniem podpisania, tylko, że nie są podpisane.

Chodzi o : ,, Wytyczne Głównego Lekarza Weterynarii dla urzędowych lekarzy weterynarii w sprawie zasad postępowania przy kontroli pobierania próbek i wykonywania badań mikrobiologicznych żywności pochodzenia zwierzęcego oraz żywności złożonej wytwarzanej przez przedsiębiorstwa spożywcze podlegające nadzorowi Inspekcji Weterynaryjnej”
Wytyczne są obszerne liczą 53 strony, na 52 w rozdziale VIII. ,,Postanowienia końcowe’ jest bardzo interesujące ze względów formalnych zdanie:
,, Niniejsze wytyczne wchodzą w życie z dniem podpisania”

Problem w tym, że wytyczne ( wersja opublikowana na oficjalnej stronie GIW https://www.wetgiw.gov.pl/publikacje/bezpieczenstwo-zywnosci-pochodzenia-zwierzecego – stan 27.02.2018) nie są podpisane.
Sprawę komplikuje fakt, że powiatowi lekarze weterynarii na ich podstawie mają w terminie do 28 lutego przekazać do laboratoriów harmonogram. Nie mówiąc o tym, że te niepodpisane wytyczne uchylają podpisane wytyczne z 2014r
Niby nic a jednak.
W jakim świetle stawia siebie IWet. wobec podmiotów od których wymaga się wiele, albo nawet więcej.
Analizując pobieżnie przywołane wytyczne można wyciągnąć jeden zasadniczy wniosek, że nie uwzględniają one zasady proporcjonalności wymagań odpowiadających skali produkcji i wielkości zakładów. Chociaż słowo ,,elastyczność” występuje w wytycznych. Opracowujący instrukcję jakby zapomnieli o tym, że oprócz firm posiadających wyspecjalizowane komórki czasem wieloosobowe ds. HACCP są zakłady małe, gdzie HACCP powinien być przykrojony do miary zakładu i tworzenie wielu procedur jest absolutnie zbędne. Nie mówiąc o tym, że w sposób może zakamuflowany, ale jednak nakłada się na podmioty dodatkowe obowiązki nie wynikające wprost z obowiązującego prawa.

Jakie będą konsekwencje poza oczywiście przeklinaniem Inspekcji Weterynaryjnej. Bardziej empatyczni inspektorzy wet. sami pomogą małym zakładom przygotować dodatkowe wymagania, ,, pruscy urzędnicy” będą ich nękali, a inspektorzy szczebla wojewódzkiego będą egzekwowali realizację wytycznych w terenie.
Zastanawia mnie jedno czy autorzy tego rodzaju wytycznych kiedykolwiek byli w tzw. głębokim terenie i wiedzą jak to wygląda w praktyce, nie w potężnych zakładach, ale małych firemkach, czy wiedzą, że w innych krajach UE proporcjonalność czytaj elastyczność wymagań jest respektowana i realizowana.
Wątpię.
Wydaje mi się, że omawiane wytyczne to ,,przerost formy nad treścią”, życzę powodzenia w realizacji wytycznych.