Bezpieczeństwo Żywności

Reakcje krajów UE – echa reportażu TVN

Tak jak myślałem, już się odezwały kraje, do których trafiła wołowina z zakładu przedstawionego w mediach. Towar ma zostać zutylizowany.

Czyżby Litwini i Finowie byli bardziej sprawni niż my, nie słyszałem, żeby  u nas odnaleziono towar z opisanego zakładu i co z nim zrobiono.

Nawet nie zauważyłem, żeby poinformowano konsumentów o numerze zakładu i wystrzeganiu się wołowiny z tej firmy. Przypominam, że zgodnie z prawem o produkcie niebezpiecznym należy obywateli informować. Oczywiście na producencie spoczywa obowiązek wycofania produktu z rynku, ale powinno się to odbywać pod nadzorem właściwej władzy.

Zastrzegam się, że takich informacji nie widziałem i nie słyszałem.

Natomiast jadąc samochodem dzisiaj wieczorem usłyszałem w radio, że Główny Lekarz Weterynarii powiedział o wprowadzeniu monitoringu w magazynie żywca. Rozumiem, że także w miejscu rozładunku. To ma zapobiec ubojowi chorych zwierząt.

Rzecz w tym, że ja nie znam przepisu dającego podstawę prawną do nakładania na podmioty obowiązku monitoringu. Oczywiścienie może to być nakaz Głównego Lekarza Weterynarii. Możliwe, że taki przepis wyda minister właściwy do spraw rolnictwa, ale wtedy mógłby pójść trochę dalej i kazać zamontować kamery w hali uboju i obserwację taśmy. Dzięki temu lekarz mógłby badać na odległość siedząc w fotelu przed monitorem.

Będzie wtedy prowadził badanie przedubojowe i eliminował sztuki chore, wstrzymywał taśmę widząc zmiany w tuszy, oceni i później opieczętuje.

Zrealizujemy wtedy coś czego jeszcze nie ma w UE, ale to oczywiście żarty.

Wystarczy należycie wykonywać obowiązki dotyczące prowadzenia badania zwierząt rzeźnych i mięsa, a powiatowy lekarz weterynarii powinien to weryfikować.

Nie będzie wtedy konieczna akcyjność i kolejne ,,zero tolerancji”.