Bez kategorii

Spektakularny sukces w zwalczaniu ASF ?

Odnotowaliśmy długo oczekiwany sukces w zwalczaniu ASF.

Odwołano jednego z zastępców GLWet – Krzysztofa Jażdżewskiego odpowiedzialnego m.in. za działania w zakresie ASF.

Tego rodzaju sukcesu Ministra spodziewałem się od dłuższego czasu.

Oczywiście nikt nie powie, że przyczyną były naciski i protesty rolników.

Tylko czy to spowoduje nagły spadek przypadków ASF u dzików i wyeliminuje zakażenia świń domowych?

Zgodnie z danymi OIE z 15.12.2018r – mamy 3193 przypadki, według GIW z 14.12.2018 jest tych przypadków 3194.

Pomijam różnicę mało istotną, ale jednak.

Jak to ma się do sytuacji epizootycznej i protestów.

Odwołanie osoby nie ma tu nic do rzeczy, ponieważ za politykę zwalczania ASF odpowiada nie weterynaria, ale minister właściwy do spraw rolnictwa.

To właśnie politycy odpowiadają za to, że nie zastosowano twardej i jedynej opcji zwalczania ASF na ścianie wschodniej.

Nie wspierano i nie brano w obronę lekarzy zwalczających chorobę, którzy byli nieustannie atakowani nie tylko werbalnie, nawet przy zaangażowaniu kleru ( vide posiedzenie w Sejmie)

Pisałem już na ten temat, więc nie ma sensu powtarzać podstawowych zasad zwalczania chorób zaraźliwych o poważnym znaczeniu gospodarczym.

Żeby naprawdę zaangażować bezpośrednio hodowców, przekonać ich do działań i przeprowadzić skutecznie eradykację każdej zarazy musi nastąpić korelacja  ,,akcja i reakcja” czyli uśmiercenie i odpowiednia rekompensata za poniesione straty.

Odszkodowania powinny być płacone natychmiast, a nie po czasie sięgającym jak niektórzy mówią miesięcy.

Nic więc dziwnego, że rolników szlag trafia. Tylko czy to Dr K. Jażdżewski czy powiatowy lekarz jest za to odpowiedzialny?

Nie i wszyscy zainteresowani powinni o tym wiedzieć.

Weterynaria dostaje pieniądze na ten cel i jeżeli je otrzyma to wypłaca, nie obraca nimi, nie kupuje za nie samochodów, wydaje na pensje czy urządza pielgrzymki.

Pytanie jest tylko kiedy je otrzymuje i w jakiej wysokości.

O to szanowni hodowcy zapytajcie Ministra i nie miejcie pretensji do swoich Powiatowych Lekarzy Weterynarii.

Oni robią co mogą, mając swój własny problem finansowy i związany z tym problem kadrowy, który prowadzi w prostej linii do zapaści weterynarii jako służby.

Przecież w wielu powiatach nie ma lekarzy, zdarza się, że lekarzem jest tylko PLW. Jak można zwalczać chorobę, prowadzić nadzór nad bezpieczeństwem żywności, kiedy zadania wykonują ludzie bez właściwych kompetencji zawodowych.

Kolejnym problemem jest rozporządzenie i związane z tym wymagania  dotyczące bioasekuracji.

Przecież MRiRW wydał ten akt prawny, który z chwilą jego podpisania był niewykonalny dla małych gospodarstw.

Wiemy, że właściwe zabezpieczenie gospodarstwa przed zawleczeniem choroby to jedyna bariera ochronna. Należy jednak zaznaczyć ( o tym też już pisałem), że małe gospodarstwa nie są w stanie zrealizować wymagań zawartych w rozporządzeniu MRiRW z różnych względów w tym finansowych i mentalnych.

Weterynaria ma jedynie za zadanie kontrolować czy wymagania Pana Ministra są zrealizowane.

Jeżeli nie, to ustawa dot. zwalczania chorób zakaźnych w tym ASF nie zezwala na wypłacenie odszkodowania.

Czy za to ma się karać weterynarię, że realizuje przepisy uchwalone przez Sejm i właściwego Ministra.

To tak ja karać policjanta, za to, że ściga pirata drogowego.

Jakaś paranoja.

Wracając do Pana Dr Krzysztofa Jażdżewskiego moim zdaniem to ostatni konkretny i merytoryczny człowiek w GIW.

Pracowałem z nim kilka lat, uczestniczył aktywnie w okresie przygotowań do akcesji. Odbyliśmy wspólnie wiele podróży służbowych negocjując proces akcesyjny w tym być albo nie być zakładów spożywczych oraz możliwości wprowadzani polskich towarów na rynek UE.

Odbył szkolenia i staże w krajach UE i USA.

Ma kontakty na wschodzie i zachodzie i potrafi je nawiązywać, a to jest naprawdę bardzo ważne w prowadzeniu trudnych rozmów i negocjacjach mających znaczenie dla gospodarki kraju.

Piszę na ten temat nie  dlatego, że jesteśmy wielkimi przyjaciółmi, ale obiektywnie oceniam człowieka i sytuację.

Mamy coraz mniej w Inspekcji Weterynaryjnej ludzi merytorycznych, a coraz więcej miernot na stanowiskach, których nigdy nie powinni piastować.

Nie wróży to dobrze, ale to nie mój problem.

Oczekuję z niecierpliwością sukcesów na niwie zwalczania ASF, ale pragnę zauważyć, że za bramą czają się równie groźne choroby.