Wczoraj w lokalnym radiu Legnica usłyszałem o dodawanych olejach silnikowych do pasz. Wydawało mi się to mało prawdopodobne, ale znam  osobiście aferę z1999 r. w Belgii, gdzie natłuszczano pasze olejem transformatorowym. Przeprowadzałem wtedy w Belgii na polecenie polskich władz audyt w tym zakresie. W związku z tak sensacyjną informacją postanowiłem sięgnąć do oficjalnych informacji na stronie Głównego Inspektoratu Weterynarii. Tam,  nie znalazłem żadnej konkretnej odpowiedzi.

       Informacja o prowadzonym wiele lat monitoringu i braku obecności substancji niedozwolonych oraz nieprzekroczeniu norm metali ciężkich PCB itp. nie wyjaśnia jak kwasy tłuszczowe nieprzeznaczone do żywienia zwierząt mogły być wykorzystywane w zakładach paszowych.

Z informacji GIWet wynika, że ktoś kupował i stosował te produkty w ,,dobrej wierze”. Co to znaczy ,,dobra wiara”.

Rozumiem, że SANEPID ma dobrą wiarę, co wykazał w Częstochowie, ale sądziłem, że Inspekcja Weterynaryjna nadzoruje produkcję pasz merytorycznie, a nie duchowo. Skoro kontroluje to powinna wiedzieć jakie kwasy tłuszczowe były wykorzystywane , a jeżeli były to kwasy techniczne to reakcja powinna być natychmiastowa. Nic co nie jest prawnie dopuszczone do produkcji pasz, a konsekwencji żywienia zwierząt i produkcji żywności nie może być stosowane.

https://www.wetgiw.gov.pl/main/aktualnosci/Fakty-na-temat-wykorzystania-kwasow-tluszczowych-o-przeznaczeniu-technicznym-do-produkcji-pasz/idn:2138

Tłumaczenie, że nie stwierdzono przekroczenia norm nie ma żadnego uzasadnienia. Podobnie było w przypadku soli wypadowej, jeżeli mogła być stosowana na drogach to nie mogła być wykorzystywana do produkcji żywności, a konina nie mogła być wołowiną.

Nie znam dokumentów i podejrzewam, że w grę wchodziły sprawy finansowe i wykorzystywane kwasy tłuszczowe  mogły nie stanowić zagrożenia, ale na jakich ,, papierach” wjeżdżały one do zakładów paszowych.

            W tym momencie pojawia się problem Inspekcji Weterynaryjnej czyli wiarygodność nadzoru nad produkcją pasz. Padnie pytanie ( z różnych źródeł) jak inspektorzy weterynarii kontrolowali produkcję pasz i stosowane surowce paszowe. Podstawowym elementem jest sprawdzenie pochodzenia produktu czyli kontrola faktur lub dokumentów handlowych. Jeżeli na fakturach widniały tłuszcze techniczne czy kwasy tłuszczowe techniczne to reakcja powinna być natychmiastowa i zdecydowana. Jeżeli jednak były dokumenty dla produktów dopuszczonych to nadzór nie miał podstaw do ich negowania.

Sytuacja wydała się nieprawdopodobna, ale w internecie znalazłem artykuł, który potwierdzał częściowo news radiowy.

https://www.rp.pl/przemysl-spozywczy/art37174741-afera-paszowa-moze-zakonczyc-sie-katastrofa-dla-polskiego-eksportu-drobiu

Tytuł  artykułu: Afera paszowa może zakończyć się katastrofą dla polskiego eksportu drobiu

Ci którzy próbują nieudolnie wyjaśnić sprawę jeszcze bardziej ją komplikują.

Powinni wiedzieć co stanowią przepisy w przypadku stosowania niedozwolonych surowców paszowych u zwierząt wykorzystywanych do produkcji żywności.

Jeżeli ktoś w Warszawie na Wspólnej sądzi, że jest to tajemnica polska to się bardzo myli, ponieważ miałem już telefon z Ameryki Północnej z pytaniem o aferę.

            Sądzę, że odezwą się inne kraje, dlatego należy jasno i precyzyjnie przekazać informację.

Belgia na braku jednoznacznej merytorycznej i szybkiej informacji utraciła wiele miejsc pracy, a straty finansowe wyniosły ponad 1 mld Euro.

            Chciałbym tylko przypomnieć, tym którzy z urzędu powinni o tym wiedzieć, że informowanie konsumentów  nawet o potencjalnym zagrożeniu jest obowiązkiem organów kontrolnych co wynika z art. 10 rozporządzenia 178/2002 oraz art. 29 (rozporządzenie 183/2005.