W dzienniku urzędowym L 212 z dnia 11.08.2015 r. opublikowanoROZPORZĄDZENIE WYKONAWCZE KOMISJI (UE) 2015/1375 z dnia 10 sierpnia 2015 r. ustanawiające szczególne przepisy dotyczące urzędowych kontroli w odniesieniu do włośni (Trichinella) w mięsie.


Rozporządzenie 2015/1375 uchyla obowiązujące dotychczas rozporządzenie 2075/2005 i wprowadza istotne zmiany w zakresie badania na włośnie nie tylko świń, ale także koni, zwierząt łownych i zwierząt egzotycznych np. krokodyli.
Zgodnie z opinią EFSA świnie domowe stanowią znikome ryzyko zagrożenia, idea uznawania gospodarstw stosujących „kontrolowane warunki w pomieszczeniach inwentarskich” pozwala na ograniczenie zagrożenia lub wręcz jego eliminację a w konsekwencji rezygnację częściową lub całkowita z badań. Co się z tym wiąże oczywiście – czas i pieniądze, a to decyduje o zwycięstwie na rynku.
Belgia i Dania są traktowane jako kraje, których gospodarstwa uważa się za oficjalnie uznane za gospodarstwa lub przedziały stosujące kontrolowane warunki w pomieszczeniach inwentarskich czyli mogą zastosować przepisy rozporządzenia 216/2014 w zakresie odstępstw od badań.

Rozporządzenie 2015/1375 podtrzymuje wcześniejsze regulacje dotyczące uznawania gospodarstw za ,, wolne od włośni”, ale idzie jeszcze dalej, eliminuje metodę trychinoskopową.

W preambule rozporządzenia uzasadniono takie działanie tym, że ,,badanie trychinoskopowe nie wykrywa nieotorbionych gatunków Trichinella zarażających zwierzęta domowe i leśne oraz ludzi i nie spełnia już swoich zadań jako metoda wykrywania”
Uzasadnienie na pewno podparte opiniami naukowymi, ale w sytuacji Polski nielogiczne, nieżyciowe, nieekonomiczne i jeszcze jedno nie prawdopodobnie niewykonalne. W konsekwencji pogłębi się jedynie szara strefa uboju ze szkoda dla budżetu Państwa i (oby nie) dla konsumenta.
Metody preferowane w rozporządzeniu poza mrożeniem to metody laboratoryjne (wytrawienie w różnych wariantach).
Jak to się ma to badania świń z uboju na użytek własny, w Polsce nie tylko popularnego, ale wręcz politycznie preferowanego ?

Można się nad tym zastanowić:

  • jakie będą koszty badania jednej świni w stacji wytrawiania odległej od zagrody o kilka do kilkudziesięciu kilometrów
  • kto będzie jechał do stacji wytrawiania żeby zbadać próbkę po świniobiciu w piątek wieczorem lub sobotę i kto mu za to zapłaci,
  • jaki będzie dostęp do stacji w rzeźniach stanowiących prywatną własność po godzinach ich pracy,
  • czy właściciele wyrażą zgodę na badanie obcych próbek,
  • kto zapłaci właścicielom rzeźni za koszty związane z badaniami próbek obcych.

Problemów i pytań będzie jeszcze więcej po 20 dniach od publikacji, kiedy to lekarze zaczną odsyłać rolników z próbką do stacji wytrawiania. W tym momencie powinni być na miejscu autorzy opinii, ci zagraniczni i polscy uzasadniający eliminację metody mikroskopowej i preferujący wytrawianie. Nie wdając się w dyskusje o wyższości wytrawiania nad metodą kompresorową należy jeszcze myśleć praktycznie i ,,chodzić po polskiej ziemi”.

Analizując wydawane przepisy i ich uzasadnienia można dojść do wniosku, że to wszystko nie trzyma się przysłowiowej ,, kupy”. Z jednej strony EFSA twierdzi, że świnia domowa jako rezerwuar włośni nie stanowi problemu, na tej podstawie ogranicza się badania. Równocześnie uznaje się metodę kompresorową za mało precyzyjną.
Skoro włośnica nie stanowi problemu to metoda mikroskopowa nawet zakładając, że nie jest tak precyzyjna jak wytrawianie w tej sytuacji będzie spełniała swoją rolę.
Publikacja rozporządzenia już wzbudza emocje, na razie tylko u tych, którzy je znają i to głownie z urzędu, ale i tych jest niewielu.
Ciekawe jaka będzie reakcja badających i ich klientów.
Nie znam opinii strony polskiej wyrażanej w czasie przygotowywania tego aktu, szczególnie w zakresie eliminacji metody mikroskopowej. Może należałoby uzyskać takie informacje