Niedawno brałem udział w uroczystościach 100lecia Inspekcji Weterynaryjnej.

Z zainteresowaniem wysłuchałem wystąpienia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Krzysztofa Ardanowskiego i Głównego Lekarza Weterynarii Bogdana Konopki.

O ile GLWet. skoncentrował się na historii i roli Inspekcji Weterynaryjnej o tyle Pan Minister poruszył szereg obszarów weterynaryjnych.

Nie obyło się bez retrospekcji dotyczących procesów akcesyjnych i tego, że ktoś na tym stracił i można było zrobić inaczej. Oczywiście jak się przeprowadza taki proces jak akcesja to nie wszyscy są zadowoleni. Należy pamiętać, że to nasz kraj chciał wstąpić do UE i to, że jakieś grupy zawodowe odczuły akcesję in minus to reszta gospodarki i społeczeństwa jest z  bycia członkiem UE zadowolona.

Należy również pamiętać o tym, że od 2001r trzeba było ostro pracować, żeby zaległości  związane z legislacją nadrobić.

Podkreślę, że jedynie dzięki gigantycznej pracy koleżanek i kolegów z powiatów, województw i Głównego Inspektoratu Weterynarii przy ścisłej współpracy z zespołem dyrektora Wojciecha Wojtyry z MRiRW udało się pomyślnie przebrnąć proces przedakcesyjny.

Po trudnych negocjacjach załatwiono okresy przejściowe, które były szansą dla branży mięsnej, mlecznej i innych związanych z produkcją żywności zwierzęcego pochodzenia.

W wystąpieniu Ministra pobrzmiewała nuta różnych zmian. Powiem szczerze, że wprowadzenie niektórych jest możliwe w dwóch przypadkach:

1.zmiany przepisów UE

lub

  1. wystąpienia z UE.

Nie dotyczy to stworzenia jednej Inspekcji nadzorującej produkcję żywności od pola do stołu, co moim zdaniem jest logiczne i uzasadnione. Z tym, że zadania związane z ochroną zdrowia zwierząt i nadzorem nad produkcją bezpiecznej żywności powinni wykonywać fachowcy czyli lekarze weterynarii i specjaliści ds. ochrony roślin. Tego wymaga prawo UE , które wchodzi w życie systematycznie.

Z jednym wątkiem wystąpienia Ministra zgadzam się całkowicie a mianowicie tym, że eksport jest bardzo ważny. Premier również akcentuje to w swoich wystąpieniach. Problem w tym, że w przypadku produktów pochodzenia zwierzęcego ważne jest podejście do tego Inspekcji Weterynaryjnej. Mogę podać wiele przykładów, że pomimo zainteresowania partnerów z krajów trzecich oraz producentów krajowych indolencja Organów weterynarii stanowi barierę nie do pokonania.

Wydaje się to absurdalne, ale niestety prawdziwe. Jeżeli podmiot jest zakładem UE ma odbiorców w kraju trzecim i nie ma przeszkód prawnych to nie można przeciągać w nieskończoność zbędnej korespondencji.

Byłem w 2000r w Holandii z ramienia Polski audytując jeden z zakładów zainteresowanych eksportem do Polski. Szef służby weterynarii Holandii przyjechał, żeby podkreślić i przekonać, że zakład spełnia wszystkie wymagania i jak najbardziej kwalifikuje się do eksportu.

Holandia jest mniejsza, ale bogatsza od Polski m.in. dlatego, że nie przeszkadza się tam podmiotom w eksporcie a wręcz przeciwnie.

Żeby zaakcentować niezrozumiałe działanie władz weterynaryjnych w temacie eksport podam przykład z ostatnich dni – zainteresowanie Chin określonymi produktami.

Informacja o rynku chińskim powinna być przekazana wszystkim podmiotom określonej branży.

To od nich zależy czy będą zainteresowani. Mogę tylko powiedzieć, że taka informacja albo nie dotarła, albo też podmioty dowiedziały się o tym praktycznie w terminie ostatecznym.

Jeżeli szwankuje przekazywanie tak ważnych informacji tzn., że  ktoś nie ma pojęcia jak ważny jest eksport, albo po prostu nie wykonuje tego za co bierze pieniądze.