W czerwcu 2015r zdiagnozowano w Polsce  chorobę ,,historyczną” niedokrwistość zakaźną koni (NZK)Do czerwca 2015r ostatni przypadek  NZK zanotowano w Polsce 1960r. NZK ( Equine infectious anaemia –EIA po raz pierwszy została zdiagnozowana we Francji w 1843r , a jej wirusowy charakter stwierdzili Valee i Carre w 1904r.

Przyczyna jest lentiwirus. Choroba występuje  sporadycznie  lub ma charakter epizootii. Zakażenie następuje drogą pionową , a wektorami są często stawonogi.

Omawiany przypadek zdiagnozowany w czerwcu dotyczy konia NN, u którego nie zaobserwowano objawów klinicznych, natomiast wystąpiła reakcja pozytywna w badaniu diagnostycznym metodą immunodyfuzji w żelu agarowym.Postępowanie rozpoczęto, zgodnie z informacjami przekazanymi do OIE w Paryżu  31.05.20155r , wynik pozytywny badania datuje się na  12.06.2015r, a OIE poinformowano 16.06. 2015r.

Pytanie zasadnicze kiedy została o tym poinformowana Inspekcja Weterynaryjna szczebla najbardziej decyzyjnego  czyli Powiatowe Inspektoraty Weterynarii?Oficjalne pismo w tej sprawie podpisano 22.06.2015r.To oznacza, uwzględniając podpisanie i wysłanie pisma, że zwłoka w przekazaniu informacji wynosi od 10-11 dni. Ktoś może powiedzieć to mało istotne ponieważ nie jest to choroba zwalczana z urzędu tylko rejestrowana.Tak może mówić ktoś, kto siedzi za biurkiem, ma mała wiedzę w zakresie chorób zakaźnych i nie bierze pod uwagę interesu obywateli czyli podatników utrzymujących taki urząd.

Przekazywanie informacji nie jest przywilejem tylko obowiązkiem , dotyczy wszystkich zdarzeń istotnych z punktu widzenia państwa i jego obywateli niezależnie czy są to zafałszowania żywności czy wystąpienie choroby zakaźnej.Tym bardziej należy na bieżąco informować podległe sobie Organy.Przypadek sprawił, że będąc na zawodach w Czechach dowiedziałem się o NZK w Krakowie od organizatora zawodów.Oznacza to, że Czesi byli lepiej poinformowani niż Inspekcja Weterynaryjna w Polsce, mam na myśli szczebel powiatowy, który powinien być informowany natychmiast a nie po 10 dniach.NZK jest chorobą podlegająca rejestracji co nie zmienia faktu, że w przypadku jej stwierdzenia podejmowane są działania restrykcyjne w stosunku do całego stada i wiąże się to z ograniczeniami w obrocie.Dochodzimy do sedna sprawy czyli przemieszczania zwierząt na rynku UE, nie tylko w celach handlowych, ale także zawodów, wystaw, konkursów. Dotyczy to koni zarejestrowanych.Jak wiadomo konie zarejestrowane muszą posiadać zaświadczenie dot. stanu zdrowia, w którym określone są warunki na jakich konie mogą brać udział w zawodach, nie ma tam wymagań w zakresie prowadzenia określonych badań czy szczepień.

Takie wymagania określa organizator imprezy, pomimo tego, że nie stanowią one prawa w pojęciu prawa UE to uczestnicy chcąc brać udział w zawodach muszą się do nich zastosować.Niezrozumiała jest obstrukcja informacyjna Inspekcji Weterynaryjnej szczebla centralnego. Brak przepływu informacji między GIW i PLW to nie tylko objaw kiepskiej organizacji to także świadome lub nieświadome narażanie obywateli naszego kraju na problemy poza jego granicami.

Skoro Czesi wiedzieli o wyniku pozytywnym NZK to nic dziwnego, że żądali badań w tym kierunku, Japończycy przecież wstrzymali eksport koni.Natomiast takiej wiedzy w tym czasie nie posiadali inspektorzy powiatu.Gdyby o tym wiedzieli to uwzględniając brak regulacji w tym zakresie w prawie UE, mogli by poinformować o tym właścicieli koni, a ci z tzw. ostrożności proceduralnej i dla komfortu psychicznego takie badania by przeprowadzili. Znane są przypadki, że konie z Polski zostały cofnięte ponieważ nie miały badań na nzk i nic dziwnego, ponieważ w Polsce NZK zdiagnozowano o czym wiedzieli wszyscy poza nami.