W dniu 23 . 02. 2014 media poinformowały, że Rosja ze względów jakościowych wstrzymała import  naszych serów. Strona Polska nie odniosła się merytorycznie do tych informacji oczekując na oficjalne stanowisko strony rosyjskiej. Trzeba wyjaśnić, że dla polskiego przemysłu mleczarskiego może to być poważny cios.

 Analizując atmosferę ,, medialną” można się zastanawiać czy Rosja  jeszcze cokolwiek z Polski kupuje. Pomijając aspekt polityczny należy zauważyć, że argumenty strony rosyjskiej mają jednak solidną bazę merytoryczną, poczynając od pomoru afrykańskim świń, z którym raczej kiepsko sobie radzimy, przemycie żywności objętej embargiem, na serach niespełniających warunków kończąc.Bez względu na to co politycy będą krzyczeli, nie są w stanie polemizować z faktami i wynikami badań.W takiej sytuacji należy rozmawiać bez emocji odstawiając na bok ,,wielką” politykę.
Przykładem są Niemcy, którzy już sobie załatwili kontrolę inspektorów rosyskich w  zakładów produkujących żywność pochodzenia zwierzęcego (informacja z 20.02.2015 na oficjalnej stronie rosyjskiej weterynarii). Oznacza to, że mogą dostać niedługo zielone światło do Rosji.Jest to efektem rozmów , które władze niemieckie przeprowadziły na spotkaniu w Berlinie z delegacją Rosji. W Berlinie na Gruene Woche przebywał również polski minister , nie wiem czy rozmawiał z Rosjanami,  jeżeli tak to nie tak efektywnie jak Niemcy.Natomiast należy zaznaczyć, że Główny Lekarz Weterynarii  Marek Pirsztuk rozmawiał z szefem weterynarii rosyjskiej.
W rozmowie pojawiła się inicjatywa wznowienia spotkań bilateralnych. Taka informacja widnieje na oficjalnej stronie Rossielchosnadzoru. Tylko temu przyklasnąć.Może bilateralne rozmowy weterynaryjne pozwolą rozwiązać impas, który przez działania polskich polityków może się jedynie pogłębić. Najgorsze jest bagatelizowanie eksportu żywności, nie dotyczy to wyłącznie rolników i hodowców, dotyczy setek tysięcy ludzi zaangażowanych w produkcję, przetwórstwo żywności , jej składowania, transport, dystrybucję. Dotyka także tych, którzy dla producentów żywności dostarczają np.  środki chemiczne, pasze oraz branże około rolnicze np. przemysł utylizacyjny .Hasła eksport do Wietnamu, Tajwanu czy innych egzotycznych krajów brzmią dla fachowców jak kiepski żart.